Roboty lat 80.: złota era blaszanych pomocników
Magnetowid, komputer ośmiobitowy, walkman – i robot. W latach 80. wydawało się, że domowy droid będzie następnym urządzeniem, które trafi do każdego mieszkania. Trafił do nielicznych, ale zostawił po sobie estetykę, którą kochamy do dziś.
> W SKRÓCIE
- W latach 80. pojawiły się pierwsze roboty dla domu i hobbystów, m.in. HERO 1 (1982), Topo i Omnibot.
- Były drogie, wolne i miały bardzo ograniczone czujniki, więc pozostały gadżetem dla entuzjastów.
- W tym samym czasie roboty przemysłowe przeżywały boom – zwłaszcza w Japonii, a w Polsce produkowano roboty IRp.
- Dzisiejsze humanoidy obiecują to samo co tamte roboty, ale mają do dyspozycji zupełnie inną technologię.
Robot obok komputera domowego
Na początku lat 80. komputer osobisty stał się czymś, co można postawić na biurku. Naturalnym następnym krokiem wydawał się robot – maszyna, która nie tylko liczy, ale też jeździ, chwyta i mówi. Firmy elektroniczne i producenci zabawek ruszyli do wyścigu.
HERO 1: robot do złożenia w garażu
W 1982 roku amerykańska firma Heathkit, znana z zestawów elektronicznych do samodzielnego montażu, wprowadziła HERO 1. Był to edukacyjny robot z ośmiobitowym procesorem, czujnikami światła i dźwięku, sonarem oraz ramieniem z chwytakiem. Można go było zaprogramować tak, by jeździł po pokoju, reagował na ruch i wypowiadał proste kwestie syntezatorem mowy.
HERO 1 nie był tani i wymagał wielu godzin składania, ale dla pokolenia hobbystów stał się pierwszym prawdziwym robotem na wyciągnięcie ręki.
Topo i Omnibot: robot w salonie
W 1983 roku firma Androbot, założona przez Nolana Bushnella – współtwórcę Atari – pokazała robota Topo. Sterowało się nim z komputera domowego, a kampania reklamowa obiecywała pomocnika do domu. W praktyce Topo potrafił głównie jeździć i mówić.
Rok później japońska firma Tomy wypuściła Omnibota, a potem rozbudowaną wersję Omnibot 2000. Te roboty na pilota mogły przewieźć tacę z napojami, a wbudowany magnetofon kasetowy pozwalał nagrać sekwencję ruchów i odtworzyć ją później. Dziś są poszukiwanymi przedmiotami kolekcjonerskimi.
Roboty na ekranie
Popkultura wyprzedzała technikę. W kinach lat 80. roboty były zabawnymi towarzyszami, groźnymi maszynami i bohaterami łączącymi człowieka z maszyną. To wtedy utrwalił się obraz robota, który do dziś wraca w grafice synthwave: chrom, neony, migające diody i wyświetlacze z zielonymi cyframi. Nasza maskotka BIT-84 jest ukłonem właśnie w tę stronę.
Tymczasem w fabrykach
Domowe roboty pozostały ciekawostką, ale w przemyśle lata 80. były czasem wielkiego rozwoju. Japońskie fabryki samochodów i elektroniki masowo wprowadzały roboty spawalnicze i montażowe, a Japonia stała się potęgą w ich produkcji. Również w Polsce na licencji szwedzkiej firmy ASEA produkowano roboty przemysłowe IRp-6 i IRp-60, które trafiały do zakładów i na politechniki.
Lekcja dla dzisiejszych humanoidów
Roboty domowe z lat 80. miały ten sam problem co wiele dzisiejszych pokazów: obietnica była większa niż możliwości. Brakowało czujników, mocy obliczeniowej i oprogramowania, które pozwoliłoby maszynie rozumieć bałagan zwykłego mieszkania.
Dziś ten brak w dużej mierze zapełniają kamery głębi, lidary, szybkie procesory i modele sztucznej inteligencji uczone na ogromnych zbiorach danych. Czy to wystarczy, żeby spełnić marzenie z lat 80.? O tym piszemy w tekście o humanoidach wychodzących z laboratoriów.
Pytania i odpowiedzi
Jaki był pierwszy robot domowy?
Trudno wskazać jeden, ale do pierwszych robotów sprzedawanych dla domu i hobbystów należy HERO 1 firmy Heathkit z 1982 roku – robot do samodzielnego złożenia z zestawu.
Dlaczego roboty z lat 80. nie przyjęły się w domach?
Były drogie, a niewiele potrafiły. Miały proste czujniki, mało pamięci i wymagały sterowania pilotem albo programowania. Do sprzątania czy podawania przedmiotów potrzeba było rozpoznawania otoczenia, którego ówczesne komputery nie potrafiły zapewnić.
Czy w Polsce produkowano roboty w latach 80.?
Tak, choć przemysłowe, nie domowe. Na licencji szwedzkiej firmy ASEA produkowano roboty IRp-6 i IRp-60, które trafiały do zakładów i na uczelnie techniczne.